Turysta z milionem pytań

Miejscowi często nie przepadają za turystami. Łagodnie mówiąc. Życie w miejscu, które dla tysięcy, a nawet milionów ludzi jest wielką turystyczną atrakcją może być uciążliwe. Korki, wieczny tłok i jakżeby inaczej, setki pytań o to samo. Można się znudzić, a zapewne i zirytować kolejny już raz tego samego dnia wskazując kierunek zbłąkanemu człowiekowi z przewodnikiem w ręku i plecakiem na ramieniu. Warto jednak postawić się na miejscu tej drugiej osoby. W końcu każdy od czasu do czasu wciela się w rolę turysty. A to zadanie czasami niestety oznaczania konieczność zadawania pytań. Jednak każdy szanujący się zwiedzający powinien zadawać pytania. Nie tylko o drogę, ale także o historię danego miasta czy okolicy. Nie wystarczy poczytać przewodnik i zrobić kilka ciekawych zdjęć. To znaczy wystarczy do pokazu slajdów, urządzonego dla znajomych już po powrocie. Nie da jednak okazji do rzeczywistego wczucia się w atmosferę danego miejsca. Na wspomnianym pokazie zdjęć na pewno bardziej interesujące będą anegdoty czy wspomnienia lokalnych mieszkańców niż informacje wyczytane w przewodniku. Odwiedzając każde miejsce, warto zatem oderwać wzrok od książki i postawić na kontakt z ludźmi. Nigdy nie wiadomo, jakie korzyści przyniesie nowa znajomość i czyje słowa pozwolą spojrzeć na dane miejsce, ale także własne życie trochę inaczej.